Pani Aldona, 54 lata, Stabłowice. Mieszkanie 67 metrów na parterze, kupione w 2018 z myślą „nad Bystrzycą, ale dwie ulice od koryta, więc bezpieczniej". Bardzo łagodne lato. W nocy z 17 na 18 września 2024, po zrzucie wody z zalewu Mietkowskiego, woda doszła jej do połowy okien.

Wycena szkód: 41 200 zł — meble, panele, AGD, drzwi, łazienka, gruntowne osuszenie i remont.

Wypłata z polisy: 4 500 zł — z klauzuli „zalanie, inne", z sublimitem.

Reszta — odmowa. Uzasadnienie z TU, jeden akapit:

„Zdarzenie nie spełnia definicji powodzi w rozumieniu §2 ust. 17 OWU. Powódź — zalanie terenu w wyniku wystąpienia wody z koryta cieku naturalnego lub jeziora. W bezpośrednim sąsiedztwie Państwa lokalu nie odnotowano wystąpienia wody z koryta Bystrzycy. Zalanie nastąpiło w wyniku spływu wód opadowych i cofki kanalizacyjnej, które zgodnie z §3 ust. 4 nie są objęte ochroną w wybranym wariancie."

Pani Aldona miała w polisie zaznaczone „ryzyko powodzi". Płaciła za nie 180 zł rocznie ekstra przez sześć lat. Co nie było tym samym, co kupowała.

To nie jest pojedyncza historia. Wrzesień 2024 w sposób paradoksalny rozdzielił Wrocław na dwie części. Kozanów — najbardziej dotknięty w 1997 — w 2024 udało się obronić nocnym podnoszeniem wałów i pracą wolontariuszy. Stabłowice, Marszowice i niżej położone tereny wzdłuż Bystrzycy zostały zalane. Setki mieszkań na parterach i w piwnicach dotknęła woda, która tylko częściowo formalnie była powodzią. Reszta — spływ, kanalizacja, woda gruntowa — w połowie sprzedanych w tych dzielnicach polis nie była ubezpieczona w ogóle.

Trzy słowa, które TU traktuje jak trzy różne ryzyka

Klient kupuje polisę i myśli, że ma „ochronę od zalania". Polski rynek ubezpieczeń mieszkaniowych pracuje na trzech (czasem czterech) osobnych pojęciach, każde z własną definicją, każde z własnym sublimitem albo z osobnym dokupieniem.

Powódź. W większości OWU obowiązujących w 2026: „wystąpienie wody z koryta cieku naturalnego, jeziora lub zbiornika" + opcjonalnie „wskutek topnienia śniegu, spływu wód po zboczach lub działania wód gruntowych przy stanie wody przekraczającym poziom alarmowy". Klucz to koryto. Jeśli Odra w twoim odcinku wzrosła, ale formalnie nie wyszła z koryta na twojej ulicy — nie było powodzi.

Podtopienie. „Zalanie wskutek wystąpienia opadów atmosferycznych w wyniku przekroczenia możliwości odprowadzenia wody przez infrastrukturę". Czyli: lało tak, że kanalizacja nie nadążała. To jest osobne ryzyko, w połowie polis dokupowane (rozszerzenie 40–120 zł rocznie), w drugiej połowie wyłączone niezależnie od wariantu.

Cofka kanalizacyjna. „Wystąpienie wody z urządzeń kanalizacyjnych wskutek wzrostu ciśnienia w sieci". Niemal zawsze osobna klauzula, bardzo rzadko w pakiecie standard.

Spływ wód po zboczach i wody gruntowe. W większości OWU — wyłączenia, niezależnie od wariantu. W niektórych pakietach all-risk — objęte, ale z sublimitem (zwykle 15–30 tys. zł).

W mieszkaniu pani Aldony 18 września zadziałały trzy z tych czterech zjawisk jednocześnie. Spływ z ulicy, cofka z kanalizacji, na koniec wysoki stan wody gruntowej. Bystrzyca wystąpiła z koryta dwa kilometry dalej, ale do bloku pani Aldony woda dotarła inną drogą. Z punktu widzenia TU — na jej ulicy nie było powodzi. Z punktu widzenia parteru pani Aldony — nie miało to żadnego znaczenia.

Co naprawdę pisze OWU o powodzi

Definicje powodzi w wybranych OWU (brzmienie ze stanu wiosna 2026 — OWU bywają aktualizowane raz–dwa razy w roku, sprawdź wersję obowiązującą w dniu zawarcia umowy):

- PZU DOM Plus: „wystąpienie wody z koryta lub zbiornika wodnego" + „spływ wód po zboczach i stokach przy intensywnych opadach" - Warta Dom Komfort: „zalanie terenu wskutek podniesienia się poziomu wody w korycie cieku lub zbiornika" - Allianz Mieszkanie: „wystąpienie wody z koryta" + osobno „opady gradu, deszczu nawalnego, topnienie śniegu" - Ergo Hestia 7: w wariancie all-risk objęte „wszelkie zalanie wodą", w wariancie ryzyk nazwanych — wąska definicja klasyczna - Wiener 4 KĄTY: „zalanie wskutek wystąpienia wody z naturalnych zbiorników i cieków oraz wskutek topnienia śniegu" — bez spływu, bez kanalizacji - Compensa Mieszkanie: definicja klasyczna + dodatkowo „cofka" jako osobne, dokupowane ryzyko

Różnica między „wystąpieniem wody z koryta" a „wszelkim zalaniem wodą" wygląda jak detal redakcyjny. We Wrocławiu w 2024 to była różnica między pełną wypłatą a odmową w siedmiu mieszkaniach na dziesięć.

I jeszcze jedno, co umyka klientom: nawet jeśli polisa „obejmuje powódź", zwykle wymaga udokumentowania. Stan wody powyżej poziomu alarmowego, komunikat IMGW, w niektórych OWU — formalne ogłoszenie stanu klęski żywiołowej dla danego obszaru. Brak komunikatu = brak powodzi w rozumieniu OWU.

Spływ, kanalizacja, woda gruntowa — klient płaci sam

Trzy zjawiska, które z mojego doświadczenia odpowiadają za większość szkód w mieszkaniach we Wrocławiu po opadach nawalnych — i w połowie polis sprzedanych w mieście są ze sobą luźno wymieszane lub całkowicie wyłączone. Ich kwalifikacja w OWU:

Spływ wód po zboczach. W połowie polis ryzyk nazwanych — wyłączony. W all-risk — zwykle objęty, ale z sublimitem. Dla Brochowa, Strachocina i niżej położonych części Krzyków oznacza to, że ulewa, po której woda zbiegła z górki i weszła w okno parteru, jest dla klienta szkodą bez tytułu.

Cofka kanalizacyjna. Osobne ryzyko, sublimit zwykle 10–30 tys. zł, w wariancie standard zwykle nieobjęte. Po wrześniu 2024 we Wrocławiu cofki kanalizacyjne odnotowano przede wszystkim w częściach Stabłowic, Marszowic i niżej położonych terenach wzdłuż Bystrzycy. Część zalanych tam mieszkań miała szkodę głównie z cofki — i nie miała jej w polisie.

Wody gruntowe. Praktycznie zawsze w wyłączeniach. „Działanie wód gruntowych nie stanowi zdarzenia objętego ochroną" — paragraf, który widzę w 90% OWU. Mieszkanie na Maślicach, w którym po dwóch tygodniach od opadów wciąż sączy się wilgoć z fundamentów, jest dla TU przypadkiem zużycia naturalnego budynku, nie szkody losowej.

W praktyce: jeśli twoja polisa nie obejmuje konkretnie tych trzech zjawisk z osobna, a mieszkasz na zachód lub południe od Odry — kupiłeś produkt, który chroni cię przed zalaniem z pralki sąsiada. Nie przed wrześniem 2024.

Wrocław — nie każde mieszkanie da się ubezpieczyć

KZGW (dawne Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie) publikuje mapy zagrożenia powodziowego z trzema strefami: 1% (raz na sto lat), 0,2% (raz na pięćset lat) i strefę awarii wału. Część TU używa tych map jako automatycznego filtra.

We Wrocławiu w strefie zagrożenia powodziowego 1% (raz na sto lat) i 0,2% (raz na pięćset lat) leżą m.in. — sprawdź swój konkretny adres na hydroportalu wody.isok.gov.pl, bo zasięgi są aktualizowane:

- Kozanów i Maślice (Odra) - Stabłowice, Marszowice, Złotniki (Bystrzyca) - Pracze Odrzańskie i Świniary (Odra) - Sołtysowice i Strachocin (Widawa) - Brochów i niżej położone części Tarnogaju (Oława)

Wrocławski kontekst 2024 jest pouczający właśnie dlatego, że pokazuje, jak bardzo bycie w strefie 1% nie pokrywa się z byciem zalanym w danym roku. Kozanów — w strefie 1%, najbardziej dotknięty w 1997 — w 2024 udało się obronić. Stabłowice, Marszowice i tereny wzdłuż Bystrzycy — zalane. Z punktu widzenia TU oba scenariusze są równie prawdopodobne. Status formalny strefy nie zmienia się dlatego, że w danym roku akurat się obroniło.

Dla budynków z tej listy w 2026 roku część TU:

- odmawia oferty w wariancie z powodzią, - podwyższa składkę o 200–400% ponad standard, - wyklucza ryzyko powodzi z ochrony, oferując polisę „bez powodzi" w cenie standardowej, - wprowadza wysoką franszyzę (5–15 tys. zł na każdą szkodę powodziową).

To jest realny problem niedubezpieczalności części Wrocławia. Mieszkanie kupione na Stabłowicach albo na Kozanowie w 2022 za 8 500 zł/m² jest dziś trudne do ubezpieczenia za rozsądne pieniądze, jeśli właściciel chce mieć ryzyko powodzi w polisie. To nie jest scenariusz teoretyczny — to jest sytuacja kilku tysięcy mieszkań we Wrocławiu w 2026 roku.

Dla mieszkań poza strefami zagrożenia powodziowego — Krzyki Południowe, Ołtaszyn, Wojszyce, Klecina, większość Borka, Sępolno — sytuacja wygląda standardowo. Polisa z ryzykiem powodzi w cenie 380–520 zł rocznie jest dostępna w 8–10 TU. Ale i tutaj warto sprawdzić definicję, bo cofka i spływ wód po zboczach pojawiają się także w dzielnicach uznawanych za „bezpieczne".

Pani Aldona po roku

Po sprawie z września 2024 pani Aldona zmieniła polisę. Stara — w jednym z dużych TU, 360 zł rocznie z dokupionym „ryzykiem powodzi". Nowa — w Hestii w wariancie all-risk z osobno wykupionymi: cofka (sublimit 25 tys.), spływ wód (sublimit 30 tys.), wody gruntowe (sublimit 20 tys.). Składka roczna: 740 zł. Różnica: 380 zł rocznie, czyli 32 zł miesięcznie.

To jest cena polisy, która naprawdę obejmuje to, co stało się jej we wrześniu. Nie polisy „od powodzi". Polisy od konkretnych zjawisk, które zalały jej parter.

W marcu 2026 podczas roztopów cofka z kanalizacji znowu zalała jej łazienkę. Szkoda: 6 800 zł. Wypłata: 6 400 (po franszyzie 400). Zgłoszenie online, dwa zdjęcia, dziewięć dni od zgłoszenia do przelewu.

Bilans: zapłaciła rok składki 740 zł, dostała wypłatę 6 400. Poprzednia polisa za 360 nie zapłaciłaby tej szkody w ogóle, bo cofka tam nie była objęta.

Trzysta osiemdziesiąt złotych rocznie — cena za to, że wiesz, co kupujesz. Dla mieszkania na Stabłowicach po 2024 nie luksus. Rachunek bieżący.

Pięć pytań, które rozstrzygają polisę przed wrześniem

Zanim zapłacisz za polisę mieszkaniową we Wrocławiu, zwłaszcza w dzielnicach po zachodniej i południowej stronie Odry, każ sobie pokazać OWU i znajdź odpowiedzi.

Czy „powódź" w OWU obejmuje też spływ wód po zboczach i topnienie śniegu? Szukaj słów „spływ" i „topnienie" w definicji powodzi. Jeśli są — dobry znak. Jeśli definicja kończy się na „wystąpieniu wody z koryta" — masz polisę z dziurą.

Czy cofka kanalizacyjna jest w pakiecie, czy do dokupienia? Konkretnie sprawdź to słowo, „cofka" lub „wystąpienie wody z urządzeń kanalizacyjnych". W standardzie zwykle nie ma. Dokupienie to 30–80 zł rocznie. Bez tego twoja szkoda we wrześniu jest nieubezpieczona.

Jaki jest status mojego adresu na mapie KZGW? Sprawdź samodzielnie na isok.gov.pl. Jeśli twoje mieszkanie jest w strefie 1% lub 0,2%, zapytaj wprost: czy TU oferuje powódź dla tego adresu, czy z wyłączeniem. Niektóre TU automatycznie wyłączają, klient się dowiaduje przy szkodzie.

Czy „wody gruntowe" są w wyłączeniach? Prawie zawsze tak. Ale w polisach all-risk niektórych TU — z sublimitem są objęte. Dla mieszkań na parterach w Maślicach, Brochowie i Strachocinie to bardzo realne ryzyko po opadach.

Jaka jest franszyza dla szkód „mokrych"? Standardowo 200–500 zł. Po 2024 część TU wprowadza wyższe franszyzy (1500–5000 zł) dla szkód powodziowych w wybranych lokalizacjach. To ukryta forma odmowy — teoretycznie polisa działa, w praktyce drobne szkody nie kwalifikują się.

Cena: różnica niższa niż mit

Najczęstszy argument przeciw rozszerzeniu polisy o cofkę, spływ i wody gruntowe: „drogo". W praktyce dla mieszkania 60 m² we Wrocławiu, w dzielnicy poza ścisłą strefą zagrożenia, różnica między polisą „standard z powodzią" a polisą „all-risk z trzema rozszerzeniami" to 150–380 zł rocznie. Trzynaście do trzydziestu dwóch złotych miesięcznie.

Dla mieszkania w strefie 1% (Kozanów, Maślice, Pracze, Brochów) cena rośnie szybko — 200–500% ponad standard, czasem polisa ma sens dopiero w wariancie all-risk z bardzo konkretnymi rozszerzeniami. Ale to jest cena ubezpieczenia ryzyka, które się zrealizowało raz w 1997, raz w 2010 i raz w 2024. Trzy razy w niespełna trzydziestoletnim cyklu. Dla TU to nie jest „raz na sto lat" — dla TU to jest ryzyko częste, którego oni nie chcą.

Część klientów na Kozanowie po 2024 zrezygnowała z ryzyka powodzi w polisie i woli „odkładać 30 zł miesięcznie do skarbonki na czarną godzinę". To jest decyzja, którą trzeba zrobić świadomie. Trzydzieści złotych miesięcznie przez pięć lat to 1 800 zł. Szkoda po wrześniu 2024 w mieszkaniu na parterze to czterdzieści tysięcy. Skarbonka tu nie pomoże.

Co znaczy słowo „powódź"

Wrzesień 2024 odsłonił we Wrocławiu prosty mechanizm. Polisy mieszkaniowe są pisane przez prawników TU, klient czyta tytuł produktu i ufa, że tytuł równa się treść. Tytuł brzmi „polisa z ryzykiem powodzi". Treść — definicja — ogranicza to ryzyko do wąskiej, technicznej sytuacji „wystąpienia wody z koryta".

Wszystko, co dzieje się przed wystąpieniem z koryta — spływ, kanalizacja, gruntowe — zostaje na kliencie, jeśli tego konkretnie nie dokupił. A to jest właśnie 60–70% realnych szkód we Wrocławiu po opadach nawalnych.

Wyjmij swoją polisę. Otwórz definicję powodzi. Jeśli kończy się na „wystąpieniu wody z koryta", a mieszkasz nad Bystrzycą, Odrą, Widawą albo Oławą — wiesz już, że płacisz za polisę, która ma w środku wrzesień. Wrzesień, którego nie pokrywa.

W tej branży jestem od 2012 roku. W 2024 widziałem we Wrocławiu kilkadziesiąt rozmów z klientami, którzy mówili to samo zdanie: „Mam ubezpieczenie od powodzi, sprawdziłem przed kupnem". Sprawdzili tytuł. Definicji nie sprawdził żaden.

Trzysta osiemdziesiąt złotych rocznie różnicy. Dwadzieścia minut z OWU i mapą KZGW. Można policzyć, można sprawdzić — przed kolejnym wrześniem, nie po nim.