Pan Bartek, 41 lat, Witomino. Mieszkanie 54 metry na ósmym piętrze, balkon na zachód, na hektar otwartego placu nad doliną. W sobotę w nocy wiatr od morza — odłamana belka z dachu sąsiedniego budynku wbiła się w jego balustradę i wybiła szybę okna salonu.
Zgłosił szkodę w poniedziałek. Wycena: 7 100 zł — szyba zespolona, balustrada, demontaż, odpady, robocizna.
Wypłata: zero.
Uzasadnienie: paragraf 4 ustęp 12 OWU. „Silny wiatr — wiatr o prędkości nie mniejszej niż 17,5 m/s, potwierdzony pomiarem najbliższej stacji IMGW." Stacja na Babich Dołach pokazała tej nocy 16,4 m/s. Maksimum dwa kilometry dalej — 17,1. Formalnie, w polisie pana Bartka, wiatru tej nocy nie było.
To jest standardowa pułapka polis ryzyk nazwanych w Trójmieście. Wiatry, które realnie wybijają szyby, rwą orynnowanie i zrzucają obudowy klimatyzacji, mieszczą się w przedziale 14–17 m/s. Próg odpowiedzialności TU zaczyna się powyżej. Ten margines kosztuje klientów rocznie dziesiątki tysięcy złotych w niewypłaconych szkodach.
Wiatr w OWU to nie wiatr w prognozie
Definicje silnego wiatru w wybranych OWU [stan 2026, do weryfikacji przy publikacji]:
- PZU DOM Plus: 17,5 m/s, potwierdzone pomiarem stacji IMGW. - Warta Dom Komfort: 17,1 m/s. - Allianz Mieszkanie: 17,0 m/s. - Wiener Pakiet 4 KĄTY: 15 m/s. - Generali z myślą o domu (rozszerzone): 13,8 m/s. - Hestia 7 All Risk: brak progu, „każde działanie wiatru, które spowodowało szkodę".
Różnica między 13,8 a 17,5 m/s wygląda jak detal techniczny. W Trójmieście to różnica między „polisą, która płaci" a „polisą, która szuka pretekstu, żeby nie zapłacić".
Według danych IMGW przytaczanych przez Encyklopedię Gdańska, w samym Gdańsku silny wiatr — od 10 m/s — występuje średnio 60 dni w roku. Bardzo silny, powyżej 17 m/s (czyli powyżej progu większości polis) — sześć dni rocznie, głównie w sezonie sierpień–kwiecień. W pasie Hel–Gdynia maksymalne porywy przekraczają 90 km/h, czyli 25 m/s. Większość szkód mieszkaniowych powstaje nie w tych sześciu skrajnych dniach, tylko w pięćdziesięciu czterech pomiędzy — w „strefie ciszy" definicji. Wystarczy do urwania okładziny balkonu, podarcia membrany dachowej, zbicia szyby przez odłamek z budowy.
Ryzyka nazwane: lista zamknięta z drobnym drukiem
W polisie ryzyk nazwanych TU płaci tylko za to, co wymienione w OWU. I tylko wtedy, gdy zdarzenie spełnia definicję zapisaną w warunkach. Klasyczna trójka, na której najczęściej się rozbija.
Silny wiatr. Próg w m/s, potwierdzenie z IMGW, czasem dodatkowe zastrzeżenie „w miejscu zdarzenia". Jeśli najbliższa stacja jest 12 km dalej i pokazała 16,8 — twoja sprawa, nawet jeśli u ciebie zerwało dwa pasy blachodachówki.
Deszcz nawalny. Zwykle wymaga 15 mm/h według pomiaru IMGW. Jeśli stacja zmierzyła 12,7 mm/h — formalnie nie było deszczu nawalnego. Twojej zalanej piwnicy z tej kropki nie wycenia nikt.
Przepięcie. Wymagane „udokumentowane wyładowanie atmosferyczne w promieniu 3 km" (czasem 5). PSE i operator sieci nie wystawiają takich zaświadczeń w trybie standardowym. Sprawa się ciągnie miesiącami, czasem kończy się dochodzeniem w sądzie.
W ryzykach nazwanych ciężar dowodu jest po twojej stronie. Ty udowadniasz, że było 17,6 m/s, a nie 17,4. Ty zdobywasz wyciąg ze stacji IMGW. Ty piszesz odwołania. TU czeka.
All-risk odwraca logikę
W polisie all-risk TU nie wymienia, co pokrywa. Wymienia tylko, czego nie pokrywa — w sekcji wyłączeń.
Skutek: szkoda jest pokryta domyślnie, dopóki nie wpada w wyłączenie. Wiatr 12 m/s, który przewrócił donicę i rozbił witrynę? Pokryte. Pęknięta rura w ścianie zewnętrznej, dająca wilgoć? Pokryte. Zalanie piwnicy kondensatem z dachu po nagłym ociepleniu? Pokryte.
Wyłączenia istnieją — typowo: zużycie naturalne, świadome zaniedbanie, wojna, akty terroru, niektóre ryzyka cybernetyczne. Ale ciężar dowodu jest po stronie TU. To ono musi wykazać, że twoja szkoda mieści się w wyłączeniu. Inaczej płaci.
Ta jedna różnica — kto udowadnia — decyduje o tym, czy odszkodowanie wpłynie w trzy tygodnie, czy w siedem miesięcy po dwóch odwołaniach i opinii rzeczoznawcy za 1 800 zł, którego musisz sam zatrudnić, bo TU nie chce.
Co konkretnie zagraża mieszkaniom w Trójmieście
Lista ryzyk, których w Łodzi czy Krakowie nie ma — albo są w innej skali.
Porywy wiatru od morza. Brzeźno, Stogi, Orłowo, Sopot wzdłuż klifu, Kamienna Góra, Babie Doły, Witomino. Dla budynków bliżej niż 1,5 km od linii brzegowej i powyżej piątego piętra ryzyko zerwania pokryć i elementów elewacji jest realnie wyższe niż w głębi kraju. Dachy tracą gąsiory, balkony tracą żaluzje, klimy tracą obudowy.
Sól i wilgoć w powietrzu. Korozja ekspresowa balustrad balkonowych, parapetów zewnętrznych, jednostek klimatyzacji. Sama korozja to zużycie naturalne — TU nie zapłaci. Ale jej skutki — np. spadająca z balkonu rdzewiała balustrada zalewająca mieszkanie poniżej — to już szkoda, której kwalifikacja zależy od OWU. W ryzykach nazwanych zwykle „nieobjęta". W all-risk — domyślnie objęta.
Cofki kanalizacyjne. Stogi, Olszynka, Orunia, Dolny Wrzeszcz, niżej położone części Sopotu. Po nawalnym deszczu kanalizacja „wraca". W większości polis ryzyk nazwanych cofka jest osobnym ryzykiem dokupowanym dodatkowo (rozszerzenie 30–80 zł rocznie). W all-risk jest zwykle w pakiecie podstawowym.
Zalania od sąsiada w wielkiej płycie. Przymorze, Zaspa, Witomino, Chylonia, Pustki Cisowskie. Stara instalacja z lat 70–80, częste pęknięcia. Twoja polisa pokryje twoją szkodę. Ale jeśli to ty zalewasz mieszkanie pod tobą — chroni cię OC w życiu prywatnym, klauzula bez której polisa mieszkaniowa w bloku w 2026 roku nie powinna wychodzić za drzwi.
Drobne kradzieże piwnic i komórek lokatorskich. W wielu OWU osobny limit, w przedziale 2–5 tys. zł, niezależny od sumy ubezpieczenia ruchomości. Sprawdź, czy kradzież z piwnicy w ogóle jest objęta — w niektórych wariantach standardowych jest w wyłączeniach.
Pan Bartek dwa lata później
Po pierwszej szkodzie pan Bartek zmienił TU. Z PZU DOM (próg wiatru 17,5) przeszedł do all-risk w Hestii. Składka wzrosła z 340 zł rocznie do 510 — czyli 170 zł różnicy w skali roku. Czternaście złotych miesięcznie.
W lutym 2026 silny wiatr ponownie wybił mu szybę balkonową. Stacja IMGW Babie Doły: 16,8 m/s. Wycena szkody: 5 200 zł. Wypłata: 4 800 zł (po franszyzie 400). Sześć dni od zgłoszenia, jeden mail z TU, jedno zdjęcie. Bez rzeczoznawcy, bez odwołania, bez wyciągu ze stacji IMGW.
Bilans dwóch lat: zapłacił 1 020 zł składki (zamiast 680 w starej polisie), odzyskał 4 800. Gdyby został w PZU DOM — odzyskałby zero, jak za pierwszym razem.
Dla mieszkania w Trójmieście, w którym wiatr nie jest hipotezą, sto siedemdziesiąt złotych rocznie różnicy to nie luksus. To rachunek, który robi się policzalny po pierwszej szkodzie.
Pięć pytań, które rozstrzygają polisę
Zanim zapłacisz, każ sobie pokazać OWU i znajdź odpowiedzi. Nie wystarczy wziąć doradcy na słowo — ma być w papierze.
Czy to all-risk, czy ryzyka nazwane? Sprawdź ogólną część OWU. Jeśli widzisz długą listę ryzyk z definicjami — masz ryzyka nazwane. Słowo „all-risk" w nazwie produktu nic nie znaczy, jeśli w środku jest lista. Liczy się treść.
Jaka jest definicja silnego wiatru? Szukaj liczby — m/s lub km/h. Próg 17,5 m/s to średnia branżowa i w Trójmieście za wysoki. Wszystko poniżej 15 m/s — dobre. Brak progu (Hestia All Risk, niektóre warianty Ergo) — najlepsze.
Czy deszcz nawalny i cofka są w jednej polisie? To dwie różne rzeczy. W standardzie często jest tylko zalanie z góry, bez cofki. Sprawdź konkretnie te dwa hasła w OWU.
Jaki jest limit na ruchomości w piwnicy? Bywa 5–10 razy niższy od limitu na mieszkanie. Jeżeli trzymasz tam rower za 4 tysiące i sprzęt sportowy — sprawdź konkretną kwotę.
Czy OC w życiu prywatnym jest globalne, czy tylko Polska? Drobiazg, dopóki nie jeździsz z dziećmi do Niemiec na narty albo nie wynajmujesz mieszkania na Airbnb.
Cena: różnica jest mniejsza niż mit
Najczęstszy argument przeciw all-risk: „drogo". W praktyce dla mieszkania 60 m² w Gdyni różnica między porządną polisą ryzyk nazwanych a porządną all-risk to 80–250 zł rocznie. Sześć do dwudziestu złotych miesięcznie.
Co nie znaczy, że każda polisa all-risk jest dobra. Niektóre TU formalnie sprzedają „wszystkie ryzyka", a w wyłączeniach mają tyle, że produkt zbliża się do ryzyk nazwanych — tylko z lepszym marketingiem. Czytasz wyłączenia, nie nazwę pakietu.
Dwie najczęstsze pułapki w all-risk dla Trójmiasta: wyłączenie szkód „od zwykłego działania warunków atmosferycznych" (czyli korozji od soli) i wyłączenie szkód, „których ubezpieczony mógł zapobiec przy zachowaniu należytej staranności" (TU może to interpretować szeroko). Sprawdź, czy te dwa zapisy są w OWU. Jeśli są — to jest all-risk z dziurami.
Cisza między 16 a 17,5
Jeśli mieszkasz w Trójmieście — szczególnie blisko morza, na wysokim piętrze, w wielkiej płycie albo na klifie — all-risk jest standardem, do którego warto dążyć. Ryzyka nazwane traktuj jak minimum, do którego dochodzisz, kiedy budżet nie pozwala na nic więcej.
Wyjmij swoją obecną polisę. Znajdź definicję wiatru. Jeśli masz tam liczbę 17,5 m/s i mieszkasz między Brzeźnem a Orłowem — wiesz już, że płacisz za polisę, która ma wbudowaną dziurę wielkości jednego porywu.
W tej branży jestem od 2012 roku, w Trójmieście doradzam ubezpieczeniowo od kilku. Polis ryzyk nazwanych w tym mieście sprzedałem setki, zanim zrozumiałem, ile w nich jest fikcji dla klienta nadmorskiego. Ta różnica między 16 a 17,5 m/s — półtora metra na sekundę, którego nikt nie widzi gołym okiem — to dla TU różnica między „płacę" a „nie płacę". Dla ciebie różnica między „mam ubezpieczenie" a „mam papier".
Półtora metra na sekundę kosztuje czternaście złotych miesięcznie. Można policzyć.