Pani Magdalena, rocznik 1985. Geodetka w średniej firmie projektowej w Gdańsku. Zarabia dwanaście tysięcy brutto, wzrost pensji mniej więcej zgodny z inflacją. W 2055 przechodzi na emeryturę — będzie miała wtedy siedemdziesiąt lat. Zrobiłem jej prognozę w arkuszu. Dane z ZUS, prognozy demograficzne, realna dynamika płac.

Kiedy zobaczyła wynik, powiedziała jedno zdanie:

„To nie może być tyle."

Tyle, ile wyszło: około 3 100 zł brutto miesięcznie w dzisiejszych pieniądzach. Przeliczone na siłę nabywczą 2055 roku przy dzisiejszych cenach wynajmu, lekarza prywatnego, rachunków — wychodzi emerytura, która nie starcza na samodzielność.

Stopa zastąpienia to słowo, które musisz znać

Stopa zastąpienia — ile procent ostatniej pensji zastąpi ci emerytura. W polskim systemie dziś wynosi dla przeciętnego pracownika około 54 procent. Zarabiałeś sześć tysięcy netto, dostajesz 3 240. Niedużo, ale jeszcze jakoś.

Problem: ta stopa spada. Według prognoz OECD i ZUS (raport FUS 2024), dla osób urodzonych w latach 80. XX wieku stopa zastąpienia wyniesie 25–32 procent w momencie przejścia na emeryturę. Dla urodzonych w latach 90. — poniżej dwudziestu pięciu. Dla pani Magdaleny z naszego przykładu — około 26.

12 000 zł brutto to obecnie około 8 550 netto. Emerytura 26 procent stopy zastąpienia: około 2 220 zł netto w dzisiejszej sile nabywczej.

Dlaczego tak? Demografia — w 2055 na jednego emeryta będzie przypadało około 1,3 pracującego (dziś jeszcze 1,9). Mechanizm waloryzacji — składka w ZUS jest waloryzowana wolniej, niż realnie rośnie gospodarka i płace. System nie jest złośliwy. Po prostu matematyka nie składa się w żaden uchwytny optymizm.

Trzy drogi, które nie wymagają PPK

PPK jest w porządku. Ale nie jest jedyną drogą, a dla freelancerów, przedsiębiorców i osób często zmieniających pracodawców — nie najlepszą. Trzy alternatywy dają więcej kontroli i — w długim horyzoncie — więcej realnej emerytury.

IKZE. Instrument, o którym 80% Polaków nie wie, że istnieje

Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego. Z mojego punktu widzenia najtańszy sposób oszczędzania emerytalnego w Polsce.

W 2026 można wpłacić do 10 407,60 zł rocznie jako pracownik i 15 611,40 zł jako samozatrudniony. [DO WERYFIKACJI — dokładny limit 2026 od ZUS] Wpłata jest odliczana od podstawy opodatkowania.

Konkretnie dla pani Magdaleny: wpłaca 10 407,60 zł rocznie. Odliczenie w jej progu 32 procent daje zwrot z PIT rzędu 3 300 zł. To jest natychmiastowy zysk trzydziestu dwóch procent w momencie wpłaty. Nie procent rocznie. Procent od jutra. Żaden ETF, żaden fundusz, żadna obligacja nie da jej w najbliższym roku takiej stopy zwrotu.

Haczyk: przy wypłacie płacisz 10 procent ryczałtu. Ale po uwzględnieniu 32-procentowej ulgi na wejściu zostaje czysty zysk 22 punktów procentowych nad zwykłe inwestowanie. Dla trzydziestoletniego horyzontu i podatnika w drugim progu — IKZE wygrywa z każdym produktem alternatywnym, jaki znam.

IKE. Bez ulgi na wejściu, ale bez podatku Belki na wyjściu

Limit roczny w 2026: około 26 020 zł. [DO WERYFIKACJI] Wpłaty nie są odliczane od podatku. Zyski kapitałowe są wolne od 19 procent podatku Belki, po spełnieniu warunku wieku (60 lat) i warunku wpłat (minimum pięć lat).

IKE ma sens, jeśli wyczerpałeś już IKZE i chcesz więcej. Ma sens dla osób w pierwszym progu — tam ulga z IKZE jest mniejsza (12 procent), a ryczałt przy wypłacie pozostaje 10, więc różnica robi się cieńsza. Ma sens dla tych, którzy inwestują agresywnie — 19 procent od zysków z trzydziestu lat to pieniądz, który lepiej, żeby został w portfelu.

Dla zarabiającego 12 000 zł brutto kolejność powinna być: najpierw wyczerpać IKZE, potem IKE, potem cokolwiek innego.

Mieszkanie na wynajem. Kontrowersyjne, ale matematycznie spójne

Nie jest to „zawsze dobry" pomysł. Pokazuję obliczenia, nie sprzedaję mitu.

Gdańsk 2026. Mieszkanie 40-metrowe pod wynajem: około 580 tys. zł. Czynsz netto po kosztach administracyjnych i pustostanach: 2 800–3 400 zł miesięcznie. Rentowność brutto 5,8–7 procent rocznie. Po opodatkowaniu ryczałtem 8,5 / 12,5 — około pięć–sześć procent netto.

Nie jest oszałamiające. Ale: pani Magdalena bierze kredyt hipoteczny 350 tys. przy wkładzie własnym 230 tys. (z oszczędności). Rata przy oprocentowaniu 6,5 procent na 25 lat: około 2 370 zł. Czynsz pokrywa ratę. W wieku 60 lat mieszkanie wraca do jej majątku. W 2055 ma wartość rzędu 1,5–2 mln zł w dzisiejszej sile nabywczej. Od pierwszego roku generuje dochód pasywny.

Ryzyka: dziury w najmie, remonty, zmiany podatkowe, pechowy lokator. Mieszkanie nie jest wolnym dochodem. Jest dochodem z pracy, którą robi ktoś inny (administracja, pośrednik), i z kapitału, który pracuje, dopóki go pilnujesz.

Pan Jacek, „jakoś to będzie"

Przykład ilustracyjny, oparty na kilku rozmowach. 40 lat, sprzedawca w dobrze płatnej branży B2B, 16 000 zł brutto. PPK ma: 2 procent pracownik, 1,5 pracodawca. Przez 30 lat, przy historycznej dynamice funduszy, uzbiera się około 220 tysięcy w dzisiejszej sile nabywczej. Brzmi nieźle, dopóki nie podzielisz tego przez 30 lat życia na emeryturze: 7 300 zł rocznie, czyli 610 miesięcznie dodane do ZUS.

Jeśli pan Jacek dokłada do tego IKZE max (10 407 zł rocznie, 32 procent ulga = efektywny koszt 7 077 zł) i IKE max (26 020 rocznie), przez 25 lat do emerytury, przy realnym zwrocie 4 procent — uzbiera dodatkowo około 1,85 mln zł w dzisiejszych pieniądzach. Plus ZUS, plus PPK. Łącznie — emerytura rzędu ośmiu–dziewięciu tysięcy miesięcznie w dzisiejszej sile nabywczej.

Czyli tyle, ile zarabia dziś brutto. Stopa zastąpienia z trzech filarów razem — 50–55 procent. Ta emerytura, o której wszyscy mówią, a której nikt nie ma — dla niego jest możliwa. I tańsza niż myśli.

Czego nie kupować pod pretekstem „emerytury"

Jedno słowo: polisa ubezpieczeniowa z funduszem kapitałowym. Polisoinwestycja, „ubezpieczenie na życie z funduszem inwestycyjnym", polisolokata, „plan emerytalny" oferowany przez niektóre TU. Koszty tych produktów — prowizje wejścia, opłaty likwidacyjne w pierwszych latach, opłaty administracyjne od aktywów — zjadają 20–40 procent kapitału w pierwszej dekadzie. [DO WERYFIKACJI — dane KNF]

Jeśli ktoś proponuje „emerytalną polisę", która „inwestuje twoje pieniądze" — to nie jest produkt emerytalny. To polisa na życie podklejona produktem inwestycyjnym, w którym część ubezpieczeniowa jest alibi dla prowizji agenta. Te prowizje potrafią wynosić sto–sto pięćdziesiąt procent pierwszej rocznej składki. Twoje pieniądze.

Zanim podpiszesz cokolwiek pod hasłem „plan emerytalny" od TU, poproś mailem o dwie rzeczy: zestawienie wszystkich opłat w pierwszych pięciu latach umowy (opłata likwidacyjna, administracyjna, za zarządzanie funduszem, prowizja akwizycyjna) oraz symulację wartości kapitału po pięciu latach przy założeniu zerowej stopy zwrotu. Jeśli po pięciu latach przy zerowej stopie kapitał jest niższy o ponad 20 procent od sumy wpłat — to nie jest produkt emerytalny. To polisa ze skórą.

Puenta

Trzy rzeczy, które możesz zrobić w tym miesiącu. Otwórz IKZE w domu maklerskim, nie w TU. Ustaw zlecenie stałe 900 zł miesięcznie. Kup prosty fundusz indeksowy akcji światowych.

Zajmie ci to czterdzieści minut. Skutek w trzydziestoletnim horyzoncie — rząd pół miliona złotych w dzisiejszej sile nabywczej.

Czterdzieści minut, które zwrócą ci się w sposób, który dla większości produktów finansowych jest matematycznie niedostępny.

Pani Magdalena, kiedy zobaczyła prognozę z ZUS, powiedziała jedno zdanie. Potem było drugie:

„Myślałam, że jak się uczciwie pracuje, to się na starość żyje."

Odpowiedziałem jej, co zwykle w takich rozmowach. Pracą zapracowujesz na pensję. Na emeryturę zapracowujesz decyzjami, które podejmujesz, kiedy jeszcze masz pensję.